poniedziałek, 26 października 2009

Los Llanos

 Nasza przygoda z dzikimi zakatkami Wenezueli rozpoczela sie w Mantecal. Odsylani przez ksiedza na policje, dalej przez jedna i druga rodzine trafilismy w koncu na "Ranczo Juan Yopito".
na rzece
Pierwszego dnia z naszym przewodnikiem Mayko i jego mlodszym bratem (ok 6 lat!) w roli tropiciela wyplynelismy lodka w poszukiwaniu dzikich zwierzat.
A zamieszkuje te tereny niezliczona ilosc przeroznych ptakow (w tym pieknych kolorowych papug), kapibary, kajmany (czyli male krokodylki :), zolwie wodne wygrzewajace sie na wystajacych z wody pniach drzew... itd.
W tropieniu wszelakiej zwierzyny niezastapiony byl 6 letni chlopiec plynacy z nami, wypatrzyl malego weza na gestym drzewie lub kajmana zanim ten zobaczyl nas i zdazyl uciec do wody. A gdy wypatrzyl w wodzie zadka odmiane zolwia wodnego, sterujacy lodka Mayko natychmiast wskoczyl do wody (nawet nie zdjal czapki :) aby go zlapac - bylismy pod wrazeniem blyskawicznego dzialania braci!
na ladzie
Po poludniu wybralismy sie na przejazdzke pickupem i obserwacje zwierzat z ladu oraz podziwialismy bezkresne i intensywnie zielone przestrzenie Los Llanos
na koniu
kolejnego dnia wybralismy sie ponownie na wedrowke po ladzie, tym razem jednak na koniach, aby moc zjechac w bardziej dzikie i geste tereny w poszukiwaniu leniwcow wylegujacych sie na drzewach i mrowkojadow - ktore bardzo chciala zobaczyc Lucja.
z wedka
Po obiedzie pojechalismy wedkowac :) Jednak malo mialo to wspolnego ze znanym mi wedkowaniem - czyli siedzeniem nad woda z wedka w oczekiwaniu az cos w koncu sie zlapie. My lowilismy piranie! Od momentu wrzucenia zylki z haczykiem i kawalkiem swiezego miesa nie mijalo kilka sekund a juz nasza przytene obgryzalo stado pirani. Wystarczylo mocno szarpnac za zylke i juz jakas nabijala sie na haczyk. Bylem pod wrazeniem drapieznosci tych ryb!
Wieczorem mielismy okazje przekonac sie jak wygladaja na talerzu i zasmakowac ich miesa :)

Po ostatniej nocy w hamakach wrocilismy do Mantecal i pojechalismy dalej stopem na polnoc...

0 komentarze:

Prześlij komentarz