plaza
Pierwszego dnia wieczorem zwiedzilismy "prywatna" plaze Angela. Tzn nie do konca byla to jego prywatna plaza :) ale poza nim chyba nikt wiecej na nia nie przychodzil i znajdowala sie ok 5 min (spacerem) od jego domu.
plaza
Playa Grande w Puerto Colombia - na tej plazy rozpoczelismy, jak i rowniez zakonczylismy nasz "karaibski tydzien lenistwa". Zjedlismy tu naszego pierwszego i ostatniego kokosa, podczas tych kilku dni. Pierwszego kokosa dostalismy od lokalnego "dziadka-malpy", ktory wchodzil po nie na kilkudziesieciometrowe palmy!!
Ostatniego kokosa przywiezlismy z Chuao, gdzie sami go zdobylismy :)
plaza
Do Chuao mozna sie dostac tylko droga wodna. Samo miasteczko znajduje sie niecala godzine drogi (pieszo) od plazy, na ktorej mieszkalismy. Chuao to stolica kakao... i wlasciwie poza plantacja kakao nic tam wiecej nie ma (kilkanascie, moze -dziesiat domow, dwa/trzy sklepy, piekarnia (z pysznymi drozdzowkami z owocami! :) i tyle. Od plazy/portu do miasteczka prowadzi porzadna droga, na ktorej kursuje nawet regularne polaczenie busem. Jak trafil tu ten bus skoro mozna sie tu dostac tylko przez morze? Ano morzem :P na polaczonych trzech malych lodkach! Bylismy nawet swiadkami takiego transportu nowego busa do wioski :)
Inne nasze atrakcje w Choroni to wylegiwanie sie na plazy od rana do ... wlasciwie nie ma "do" bo nawet w nocy spalem na plazy pod chmurka :), kapiel w morzu, opalanie, rybka na obiad, sjesta, zabawa na falach lazurowego morza karaibskiego, wylegiwanie na plazy...
W Andach obiecalismy sobie, ze nalezy nam sie te kilka dni slodkiego lenistwa - plan zostal wykonany! :D
A wiesz, ze ledwie zamknely sie za toba drzwi samolotu, my wjechalismy do hamakowej krainy, w ktorej mozna bylo znalezc hamaki wszelkiej masci, wielkosci, wzoru i koloru? Zycie jednak nie jest sprawiedliwe, bo i tak ich nie moglismy kupic, bo plecaki sa juz wystarczajaco ciezkie...
OdpowiedzUsuń na zawszeTrzym sie dzielnie w Krakowie, bedziemy myslec o tobie i sie z ciebie smaic, ile tylko damy rade:)
Lucja