środa, 11 sierpnia 2010

Bakczysaraj

 Bakczysaraj był ostatnim miejscem, które chcieliśmy odwiedzić na Ukrainie.
Plan początkowo był taki, żeby pojechać do Bakczysaraju i tam przenocować (zostały nam dwie doby do odjazdu).
Jednak okazało się, że z Jałty do Bakczysaraju jeżdżą dwa autobusy dziennie, które właśnie nam uciekły.
Wpadłem na pomysł, żeby udać się do Symferopola i stamtąd pojechać z samego rana do Bakczysaraju.
Symferopol jest miastem tranzytowym, stamtąd odjeżdżają autobusy praktycznie wszędzie, więc nie było problemu z dostaniem się w upragnione miejsce.

Bakczysaraj jest tą "dziką" częścią Ukrainy, zbliżoną kulturowo bardziej do Azji niż Europy.
Widać to po zabudowaniach, strojach, kuchni.
Warto dodać, że okolice Bakczysaraju to stepy. Piaszczyste bezdroża, z nieliczną roślinnością.
Z centrum miasta busem dojeżdżamy do monastyru Zaśnięcia NMP wykutego w skale. Później spacerkiem udajemy się do skalnego miasta - Czufut Kale.
Wykute w skale pomieszczenia robią wrażenia. Miasto jest świetnie zachowane mimo, że liczy sobie kilkaset lat. Spacer zajmuje nam praktycznie cały dzień.
Ostatni miejscem jest Pałac Chanów Krymskich. Pałac ładny, ciekawy. Ale zwiedzanie z przewodnikiem to nie jest moja ulubiona forma. Zwłaszcza, że mówią po rosyjsku lub ukraińsku.
Zwieńczeniem dnia jest obiad w tamtejszej restauracji, wszyscy siedzą po turecku, na poduchach, a głównym składnikiem wszystkich dań jest baranina :)

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Ałupka

 Ałupka jest małą mieściną, położną nad Morzem Czarnym. Udaliśmy się tam, gdyż uznaliśmy to za dobre miejsce wypadowe. Poza tym życie w Alupce płynie bardzo powoli, człowiek może się zrelaksować. Ludzie są pogodni, często nas zaczepiali i opowiadali o swoich doświadczeniach związanych z Polską (jedna z kobiet wspominała lata `70, gdy pracował jako kasjerka w PKiNie).
Będąc w Ałupce udaliśmy się do pobliskiej Haspry. Znajduje się tam jeden z najbardziej rozpoznawanych zabytków Krymu - Jaskółcze Gniazdo. Mały zameczek umieszczony na klifie - robi wrażenie!
Widzieliśmy też pałac krymski hrabiego Michala Woroncowa z przepięknymi ogrodami.

środa, 4 sierpnia 2010

Sudak

 Kolejnym miastem na naszej drodze był Sewastopol. Jest to punkt, z którego odjeżdżają autobusu w każdym kierunku Krymu. My zdecydowaliśmy się na Sudak.
Sudak jest przedziwnym miastem. Wzdłuż głównej ulicy ciągną się stragany gdzie możesz kupić wszystko, począwszy od wędzonej ryby, przez złotą biżuterię, do białych kozaków, zrobić sobie zdjęcie z małpą lub białym pawiem, a wszędzie słychać muzykę z okolicznych klubów. Jedna wielka dyskoteka. Wielu Ukraińców spędza tu urlopy.
Naszym głównym celem był zamek w Nowym Świecie (wiosce obok Sudaku). Jest to średniowieczna twierdza, stojąca na skale, tuż nad brzegiem morza. Wrażenie niesamowite. Zamek zachowany w bardzo dobrym stanie. Można spędzić kilka godzin, włócząc się po murach i basztach. Poza tym w Nowym Świecie, są cudowne plaże, bez fanów jarmarcznego jazgotu, więc można spokojnie odpoczywać, korzystając z uroków Morza Czarnego.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Odessa

 Do Odessy dojechaliśmy wczesnym rankiem. Miasto bardzo duże. Najpiękniejsza cześć, to ta w centrum. Gmach Opery robi wrażenie. Z tego tez powodu, urządziliśmy tam śniadanie na trawie.
Natomiast Schody Potiomkinowskie, bardzo rozczarowują. No chyba, że ktoś jest fanem betonu.
Polecam spacer po urokliwych uliczkach Odessy, warto zobaczyć zabytkowe kamienice w centrum miasta. Nieco zniszczone, ale nadal piękne.
Zwiedzanie zakończyliśmy and brzegiem morza. Wreszcie można było zanurzyć się w morskiej bryzie :)

niedziela, 1 sierpnia 2010

Lwów

 Miasto jest niewielkie, spędziliśmy kilka godzin zwiedzając przepiękną starówkę. Akurat była niedziela i mnóstwo Ukraińców wyszło na spacery. Oczywiście wszyscy, jeśli nie mówią, to przynajmniej rozumieją po polsku. Lwów to przemiłe miasto pełne sympatycznych, uśmiechniętych ludzi.